

Polski Xbox Live w tej generacji… i teraz wszyscy mogą się śmiać. Aktualnie, po małym odreagowaniu, napiszę o co tu chodzi. Z okazji ostatnich zamieszek Polska-Microsoft postanowiłem napisać króciutki felieton przedstawiający moje odczucia na ten temat.
Nie sprzedaję wybrakowanego produktu – nie kradnę
Kupując wybrakowany sprzęt RTV, AGD lub nawet bluzkę bez guzika, mogę liczyć na tańszy produkt. Niestety tak nie jest z Xbox’em, mamy tu do czynienia z małym oszustwem. Kupujemy sprzęt w pełni wyposażony sprzętowo, ale jednak nie software’owo. Oczywiście mówię tu o braku Xbox Live w Polsce. Co ciekawsze, w sklepie sprzedawca prawie nigdy nie wie o tym, że Xbox nie posiada możliwości grania po sieci. Zaraz po premierze Xbox’a 360 Jakub Mirski mówił nam, iż to co odróżnia naszą konsolę od PS3 jest właśnie świetna usługa sieciowa. Niestety nie zaznaczył, że my Polacy nie mamy do niej legalnego dostępu.
Piractwo – Nie kradnę
Nie będę się już rozpisywał o dokonaniach Microsoftu związanych z akcją NPNK (Nie przerabiam – Nie kradnę). Postaram się tu skupić wyłącznie na Xbox Live Poland. Akcja NPNK szybko dostała swój odzew, otóż z wynikających tam słów „Jednym z powodów piractwa w Polsce jest brak wsparcia usługą Xbox Live” wynikła szybko kontrakcja, która miała na celu uświadomić graczom, iż brak polskiego Live jest równoznaczne ze sprzedawaniem niepełnego produktu za pełną cenę. Niestety dużo osób źle ją zrozumiało. Skoro akcja była na temat piractwa, to najwidoczniej Kontrakcja miała być zwolennikiem „kopii zapasowych”. Adres strony zmienił się na Wewantlive.com. Po pewnym czasie i porozumieniu z polskim odziałem Microsoftu (który jak się okazało z Xbox Live nie ma nic wspólnego i może być tylko pośrednikiem) przyszedł czas na wysłanie postulatów do siedziby M$ w Redmond. Pozostało czekać 30 dni na odpowiedź. I od teraz tak naprawdę przejdę do sedna.
Jedno wielkie oszustwo = zdziwienie
Po 30 dniach oczekiwań, wreszcie jest! Łaskawie przyszła odpowiedź. Jakie pojawiło się wielkie rozczarowanie na twarzach graczy, gdy ją zobaczyli. Pięć zdań napisanych z błędami w języku angielskim i bez podpisu - to zobaczyli polscy gracze, wszystko zostało by wybaczone jeżeli dostalibyśmy konkretną odpowiedź, a tu co? Nic, poczekajcie jeszcze do czerwca. Narzuca się tylko jedno zdanie „Totalnie nas zlali”. Czekamy 4 lata na polski Xbox Live, ale cały czas dostajemy wymówki: Premiera Xbox’a = „Sprawdzamy rynek”, rok później = „poczekajcie jeszcze trochę” i tak przez kolejne lata. Rozumiem, duża inwestycja i nieopłacalna na Polskim rynku, ale samo ściągnięcie blokad regionalnych jest problemem? W odpowiedzi Microsoftu nawet nie było wspomnienia o Polskim Live, tylko o „interaktywnych doświadczeniach”. Nasuwa się tylko myśl, że jest to „PROJECT NATAL”. Microsoft myśli, iż wprowadzając Natala cała Polska zapomni o Xbox Live? No chyba nie.
Polak narzeka
Tak, narzeka. Co prawda, możemy założyć sobie konto na Wielką Brytanię i mieć zaszczyt pomieszkania w polskiej ambasadzie londyńskiej. Niestety przez polskie IP mamy blokady regionalne i to jest to czego nikt nie lubi. Tracimy dostęp do części Xbox Live min. dodatków do niektórych tytułów, nie kupimy sobie gier przez usługę Xbox Live, jeżeli ktoś lubi słuchać radia internetowego to także go nie posłucha, tak samo jak nie będzie mógł wypożyczyć sobie filmów z Video Marketplace. Smutną informacją jest też to, że powszechną praktyką staje się okradanie polskich wydań gier z należnych graczom elementów powiązanych z usługą Xbox Live. Ostatnio miało to miejsce przy edycji rozszerzonej gry Forza Motosport 3, która w polskiej dystrybucji pozbawiona jest kodów na dodatkowe samochody. Natomiast w przypadku gry Dragon Age: Początek, miłym zaskoczeniem było to, iż EA rozsyłało później kody. Jeśli nawet elementy te są pozostawiane w pudełkach z grami, to często są niemożliwe do wykorzystania z powodu blokady regionalnej. Kolejnym przykładem jest Gears of War 2, wraz z którą gracze kupili kod na dodatkową zawartość i nie są w stanie go pobrać lub sytuacja z grą Prince of Persia, gdy posiadacz polskiej wersji zakupił na Xbox Live Marketplace oficjalny dodatek do tej gry i nie był w stanie go uruchomić, ponieważ nie pasował on do polskiego wydania. No cóż, dalej zdziwieni, że Polak narzeka?
Co my konsumenci mamy zrobić?
„Sprzedam Xbox’a”, „klient głosuje portfelem!”, „Xbox śmierdzi, a PS3 pachnie mydełkiem i w ogóle jest Zaj****biste, więc je kupię” mniej więcej takie komentarze pojawiały się na forach pod odpowiedzą M$. Sprzedaż Xbox’a i kupno PS3 nie jest głupim pomysłem, bo popatrzcie: W Japonii Xbox sprzedaję się w bardzo małych nakładach, jednak nadal jest tam pakowane dużo pieniędzy na Xbox Live i tam M$ walczy o rynek. Tutaj zakładając, że panowie z Redmond wiedzą gdzie jest Polska mówią: „Po co inwestować w Live? I tak gry kupują, za dodatki płacą… więc w czym problem? Mówcie im żeby jeszcze trochę poczekali”. Natomiast jeżeli rynek zacznie umierać, M$ przejmie się tym? Nie sądzę. Unia Europejska. To my w niej mamy zaszczyt się znajdować i jako członkowie unii mamy prawo być traktowani jak inne kraje. Myślę, iż to jedyne dobre rozwiązanie, jeżeli M$ dalej będzie odpowiadał na profesjonalne maile, bazgrołami z zeszytu 12 latka… Zapewne niektórzy z Was pamiętają „zadymę” z Apple i brakiem usługi w Polsce. Unia zrobiła zamieszanie i coś zaczęło się rozkręcać.
Słowo na niedzielę
Czas podsumować to wszystko. My, Polscy gracze, oprócz wprowadzenia polskiego Live (na razie) nie oczekujemy niczego więcej, oprócz traktowania nas z szacunkiem, jak pełnoprawnych klientów, a nie patentów, których można okraść, oszukać i nazwać złodziejami. Dla czego napisałem „na razie”? Ponieważ myślę, że po wprowadzeniu Live’a do Polski będzie on mocno okrojony, a wtedy zaczną się pojawiać teksty „Dajcie nam to…”, „Dajcie tamto”. No cóż, ale taki jest rynek i tak było, jest i będzie. Co do polskiego rynku gier to nie jest źle, ponieważ kiedyś po gry trzeba było jeździć na giełdy, a teraz możemy pójść do sklepu i wrócić z grą. Coraz częściej pojawiają się zlokalizowane tytuły itd. Ale to już na inny temat felietonu. Ja wierzę w WeWantLive i mam nadzieję, że na tym poletku zrobi ona ogromne zamieszanie, szczególnie w mediach.
PS: Są to moje osobiste odczucia i nikt nie musi się z nimi zgadzać.
PS2: Piszcie, czy felietony odpowiadają Wam na XboxM. (na forum oczywiście)
PS3: Podziękowania dla Final Cloud za korektę językową.


XBOX Magayzn Copyright 2010